Atak zero-click na WhatsApp: przejęcie konta bez kliknięcia. Jak chronić BLIK?
Analitycy bezpieczeństwa opisali kampanię, w której cyberprzestępcy przejmowali konta WhatsApp na iPhone’ach z iOS 16, aby wyłudzać kody BLIK. Atak typu zero-click nie wymagał interakcji użytkownika.
Oszuści nieustannie szukają nowych sposobów na wyłudzenie pieniędzy, a jednym z najgroźniejszych obecnie zagrożeń są ataki typu zero-click na komunikatory. Analitycy z Forenser Digital Investigation opisali kampanię, w której cyberprzestępcy przejmowali konta WhatsApp na iPhone’ach z systemem iOS 16, aby następnie wyłudzać kody BLIK od znajomych ofiary. Atak nie wymagał od użytkownika żadnej interakcji – wystarczyło, że na urządzenie trafiła spreparowana wiadomość.
Jak działa atak zero-click na WhatsApp?
Mechanizm ataku opierał się na dwóch podatnościach: CVE-2025-55177 w komunikatorze WhatsApp oraz CVE-2025-43300 w systemowym komponencie Apple o nazwie ImageIO. Jak wyjaśniają badacze, luka w WhatsApp wynikała z błędnej autoryzacji komunikatów synchronizacyjnych między urządzeniami. Dzięki temu atakujący mógł wysłać do telefonu ofiary ukrytą wiadomość, która zmuszała aplikację do pobrania złośliwej treści.
Drugi błąd, występujący w frameworku ImageIO odpowiedzialnym za przetwarzanie grafiki, pozwalał na wykonanie kodu poza przydzielonym obszarem pamięci. W praktyce oznaczało to, że połączenie obu podatności umożliwiało zdalne przejęcie sesji WhatsApp bez wiedzy użytkownika. Co istotne, na liście połączonych urządzeń nie pojawiały się żadne nieznane wpisy, a wysłane wiadomości nie były widoczne w aplikacji ofiary.
Kto jest narażony i jaki jest cel ataku?
Zagrożenie dotyczy posiadaczy iPhone’ów od modelu 8 do 14 (w tym wariantów X, XR, XS, 11, SE, 12 i 13) działających na systemie iOS 16. Atakujący wykorzystywali przejęte konta do wyłudzania kodów BLIK od znajomych ofiary. Schemat był prosty: osoba, która straciła dostęp do swojego konta, nie wiedziała, że w jej imieniu wysyłane są prośby o pilną pożyczkę. Ponieważ wiadomości pochodziły z zaufanego numeru, odbiorcy często ulegali presji i przekazywali kody.
Badacze nie potwierdzili jednoznacznie, czy atakujący mieli dostęp do historii rozmów. Ze względu na szyfrowanie end-to-end prawdopodobieństwo odczytania starych wiadomości ocenia się jako niewielkie. Nie zmienia to faktu, że samo przejęcie aktywnej sesji stanowi poważne naruszenie bezpieczeństwa.
Jak się bronić przed atakiem zero-click?
Najważniejszym krokiem jest niezwłoczna aktualizacja oprogramowania. Apple naprawiło lukę w ImageIO w sierpniu 2025 roku, a Meta wydała poprawkę dla WhatsApp. Osoby, które nadal korzystają z iOS 16 i nie zaktualizowały komunikatora, powinny to zrobić natychmiast. W przypadku exploitów zero-click czas reakcji ma kluczowe znaczenie – odkładanie aktualizacji może skutkować utratą kontroli nad urządzeniem.
Dodatkową warstwę ochrony stanowi włączenie blokady czatów w WhatsApp (PIN lub biometria). Jak wskazują analitycy, funkcja ta znacząco utrudnia przeprowadzenie ataku, nawet jeśli telefon zostanie zainfekowany. Warto również pamiętać o zasadzie ograniczonego zaufania: każdą prośbę o przelew czy kod BLIK należy zweryfikować, wykonując bezpośrednie połączenie do rozmówcy.
Szerszy kontekst: rosnąca fala oszustw
Ataki na WhatsApp wpisują się w szerszy trend wzrostu cyberprzestępczości. FBI ostrzega przed gwałtownym wzrostem strat spowodowanych oszustwami z wykorzystaniem bankomatów kryptowalutowych – w 2025 roku Amerykanie stracili ponad 388 milionów dolarów, co stanowi wzrost o 58% w porównaniu z rokiem poprzednim. Coraz częściej przestępcy sięgają też po zaawansowane techniki socjotechniczne, które omijają tradycyjne zabezpieczenia.
W przypadku opisanego ataku na WhatsApp kluczowe jest zrozumienie, że ofiara nie musi popełnić żadnego błędu. Nie trzeba klikać w link ani otwierać załącznika – wystarczy, że telefon odbierze wiadomość. Dlatego tak ważne jest regularne aktualizowanie systemu i aplikacji, a także zachowanie czujności wobec nietypowych próśb finansowych, nawet jeśli pochodzą od zaufanych osób.


