Rzeczywistość jest jednak inna: raport firmy Passwork pokazuje, że cyberprzestępcy nie porzucili brute force - po prostu dostosowali go do współczesnych możliwości.
Klasyczny atak brute force polegał na próbowaniu wszystkich możliwych kombinacji znaków - od „a” po „zzzzzz”.
Wymagało to ogromnej mocy obliczeniowej i czasu.
Współczesne kampanie wyglądają zupełnie inaczej.