Przejdź do treści
Infrastruktura

Zero Trust dla drukarek: jak nie otwierać bocznych bram twierdzy

Drukarki i urządzenia wielofunkcyjne (MFP) są często pomijane w architekturze Zero Trust, a mogą stać się furtką do sieci. Artykuł wyjaśnia, jak włączyć je do modelu bezpieczeństwa bez obchodzenia własnych polityk.

3 min read
A stylized fortress with multiple small gates, each guarded by a samurai figure holding a key. In the center, a glowing printer emits a beam of light that connects to a central tower, while dark cables wrap around the outer walls. No text or screens.

W modelu Zero Trust najczęściej mówi się o laptopach, serwerach i dostępie do chmury. Rzadziej o urządzeniach, które fizycznie przetwarzają dokumenty – drukarkach i urządzeniach wielofunkcyjnych (MFP). Tymczasem to właśnie one, jako aktywny uczestnik infrastruktury biurowej, mogą stać się furtką do dalszego przemieszczania się po sieci. Włączenie ich do architektury Zero Trust to nie teoria, ale praktyczne ryzyko, które organizacje często bagatelizują.

Dlaczego drukarki są słabym ogniwem w modelu zaufania

W klasycznym podejściu drukarki często działają na zasadzie: skoro urządzenie jest w tej samej sieci, to można z niego korzystać. Jak wskazuje artykuł na Niebezpieczniku, w praktyce oznacza to szeroki dostęp do zasobów przetwarzających dokumenty finansowe, kadrowe czy prawne – często bez silnego uwierzytelnienia i realnej kontroli nad tym, kto inicjuje operację. Zero Trust odwraca tę logikę: każde zadanie drukowania lub skanowania powinno podlegać weryfikacji tożsamości użytkownika i kontekstu zdarzenia. Dzięki temu nawet przejęcie jednego elementu infrastruktury nie oznacza automatycznego dostępu do danych.

Ryzyko nie kończy się na samym dostępie. Chodzi o dokumenty czekające na odbiór, dane zapisane w pamięci urządzeń oraz możliwość, że pozornie niegroźne MFP stanie się punktem wyjścia do ataku na inne systemy. Mikrosegmentacja i minimalne zaufanie oznaczają, że drukarki nie powinny „widzieć” całego środowiska – powinny komunikować się tylko z precyzyjnie określonym systemem zarządzającym.

Operacyjne wyzwanie: jak nie obchodzić własnych polityk

Największym problemem nie jest jednak sama konfiguracja, ale późniejsze zarządzanie. Jak zauważa Marek Szczytowski z Biura Innowacje, cytowany w źródle: „I właśnie tutaj wiele organizacji zaczyna się potykać. Nie dlatego, że nie rozumieją ryzyka. Tylko dlatego, że operacyjna wygoda zaczyna wygrywać z zasadami bezpieczeństwa”. W efekcie pojawiają się wyjątki w firewallu, tymczasowe dostępy i lokalne skróty, które osłabiają architekturę.

Rozwiązaniem jest centralny punkt kontroli, który nie wymaga bezpośredniego dostępu do sieci urządzenia. W architekturze Canon rolę tę pełni uniFLOW Online – system, który pośredniczy w komunikacji administracyjnej i zapewnia ciągłą weryfikację tożsamości. Dariusz Szwed, ekspert Canon Polska, podkreśla: „W dojrzałym modelu bezpieczeństwa nie chodzi tylko o utwardzenie urządzenia. Chodzi o to, by późniejsze zarządzanie nim nie wymagało obchodzenia własnych polityk”.

Administrator też podlega zasadom – MFA i tunelowany dostęp

W modelu Zero Trust administrator nie jest uprzywilejowanym wyjątkiem. Jeśli może wykonywać krytyczne operacje konfiguracyjne, powinien być weryfikowany bardziej rygorystycznie. Dlatego dostęp administracyjny nie powinien opierać się wyłącznie na haśle – krytyczne działania mogą być objęte uwierzytelnianiem wieloskładnikowym (MFA). Jak dodaje Szwed: „W modelu Zero Trust administrator nie stoi ponad zasadami”.

Drugim kluczowym elementem jest sposób dostępu do interfejsu urządzenia. Zamiast wystawiać panel administracyjny w sieci lokalnej, bezpieczniejszym podejściem jest tunelowany dostęp przez centralną platformę. Połączenie inicjowane jest z poziomu systemu zarządzania, odbywa się szyfrowanym kanałem i nie wymaga otwierania portów ani wyjątków w firewallach. Dzięki temu można zarządzać urządzeniem bez robienia z niego „sieciowej altany”.

Co to oznacza dla polskich firm i administratorów

Włączenie drukarek i MFP do architektury Zero Trust to nie tylko kwestia bezpieczeństwa, ale też dojrzałości operacyjnej. Dla polskich firm, które często zarządzają flotą kilkudziesięciu lub kilkuset urządzeń rozproszonych między centralą a oddziałami, oznacza to konieczność zmiany myślenia: urządzenie drukujące nie jest neutralnym elementem sieci, tylko kolejnym węzłem wymagającym kontroli.

W praktyce warto zacząć od audytu obecnych zasad dostępu do MFP, wdrożenia MFA dla administratorów oraz centralnego systemu zarządzania, który eliminuje potrzebę improwizacji. Jak podsumowuje metafora samuraja z artykułu: „nie otwieramy bocznych bram twierdzy dla wygody dowódcy”. Każde wejście ma straż, reguły i ślad w kronikach.

Redakcja sekuret.pl

Redakcja sekuret.pl

AUTHOR