Przejdź do treści
Infrastruktura

Zero Trust w biurze: dlaczego drukarki i urządzenia MFP to newralgiczny element infrastruktury

Drukarki i urządzenia wielofunkcyjne (MFP) często pozostają poza zasięgiem polityk bezpieczeństwa. Tymczasem w modelu Zero Trust każdy węzeł sieci – także ten, który zamienia dane cyfrowe w dokument – wymaga takiej samej kontroli jak serwer czy laptop.

4 min read
An abstract composition of a glowing key inserted into a dark, tangled cloud of cables and gears, with a translucent shield forming a barrier around a cluster of small, boxy shapes resembling printers and servers. No text, no screens, no labels.

W dyskusjach o architekturze Zero Trust Network najczęściej pojawiają się laptopy, serwery, tożsamości i dostęp do chmury. Rzadziej mówi się o urządzeniach, które przetwarzają dokumenty – drukarkach i urządzeniach wielofunkcyjnych (MFP). A to właśnie one, jak wskazują eksperci, bywają pomijanym ogniwem w łańcuchu bezpieczeństwa. W modelu Zero Trust każdy element infrastruktury, który odbiera, przetwarza lub przekazuje dane, powinien podlegać tym samym zasadom weryfikacji, kontroli i monitorowania – nie wyłączając drukarek.

Dlaczego drukarki nie są już neutralnym elementem sieci

W klasycznym podejściu urządzenia drukujące często działały według prostej zasady: skoro są w tej samej sieci, można z nich korzystać. W praktyce oznaczało to szeroki dostęp do zasobów przetwarzających dokumenty finansowe, kadrowe czy prawne – często bez silnego uwierzytelnienia i realnej kontroli nad tym, kto i kiedy inicjuje operację. Jak zauważa artykuł na Niebezpieczniku, dokument nie żyje wyłącznie w systemie – krąży między użytkownikiem, aplikacją, skanem, pamięcią urządzenia, wydrukiem i fizyczną tacą odbiorczą. Każdy z tych etapów to potencjalny punkt wycieku danych.

Ryzyko nie ogranicza się do nieautoryzowanego dostępu do wydruków. Chodzi również o dane zapisane w pamięci urządzeń oraz o możliwość, że pozornie niegroźne MFP stanie się furtką umożliwiającą przemieszczanie się po sieci. W modelu Zero Trust takie ryzyko eliminuje się przez mikrosegmentację i zasadę minimalnego dostępu – urządzenie nie powinno „widzieć” całego środowiska, a jedynie precyzyjnie określony system zarządzający.

Centralne zarządzanie zamiast improwizacji

Największe wyzwanie zaczyna się wtedy, gdy do architektury Zero Trust trzeba dodać rzeczywistość operacyjną. Administratorzy muszą wchodzić na panele administracyjne, zmieniać konfigurację, aktualizować oprogramowanie czy wspierać użytkowników stojących przy urządzeniach. – I właśnie tutaj wiele organizacji zaczyna się potykać. Nie dlatego, że nie rozumieją ryzyka. Tylko dlatego, że operacyjna wygoda zaczyna wygrywać z zasadami bezpieczeństwa – mówi Marek Szczytowski z Biura Innowacje, cytowany w źródle.

W efekcie pojawiają się wyjątki w firewallu, tymczasowe dostępy i lokalne skróty, które osłabiają architekturę. Rozwiązaniem jest centralny system zarządzania, który pośredniczy w komunikacji administracyjnej i nie wymaga bezpośredniego dostępu do sieci, w której znajduje się urządzenie. Jak dodaje Dariusz Szwed, ekspert Canon Polska: „W dojrzałym modelu bezpieczeństwa nie chodzi tylko o utwardzenie urządzenia. Chodzi o to, by późniejsze zarządzanie nim nie wymagało obchodzenia własnych polityk”.

Administrator też podlega zasadom Zero Trust

W modelu Zero Trust administrator nie jest uprzywilejowanym wyjątkiem. Jeśli może wykonywać krytyczne operacje konfiguracyjne, powinien być weryfikowany bardziej rygorystycznie, a nie mniej. Dlatego dostęp administracyjny nie powinien opierać się wyłącznie na haśle. Krytyczne działania – zmiana ustawień globalnych, interwencja serwisowa – powinny być objęte uwierzytelnianiem wieloskładnikowym (MFA). „W modelu Zero Trust administrator nie stoi ponad zasadami” – podkreśla Darek Szwed.

Równie ważny jest sposób realizacji zdalnego dostępu do interfejsu urządzenia. Zamiast wystawiać panel administracyjny w sieci lokalnej, bezpieczniejszym podejściem jest tunelowany dostęp przez szyfrowany kanał, inicjowany z poziomu centralnej platformy. Dzięki temu nie trzeba otwierać portów ani tworzyć wyjątków w firewallach – a zarządzanie flotą urządzeń pozostaje w pełni kontrolowane i rejestrowane.

Praktyczne wnioski dla administratorów

Wdrożenie Zero Trust w obszarze druku nie wymaga natychmiastowej wymiany całej infrastruktury. Warto zacząć od audytu: które urządzenia mają dostęp do jakich zasobów? Czy komunikują się tylko z niezbędnymi systemami? Kolejnym krokiem jest wdrożenie centralnego systemu zarządzania, który pozwoli egzekwować polityki bez konieczności ręcznej konfiguracji każdego MFP. Należy też rozważyć włączenie MFA dla wszystkich operacji administracyjnych oraz rezygnację z domyślnych haseł.

W dłuższej perspektywie kluczowe jest traktowanie drukarek i urządzeń wielofunkcyjnych jako pełnoprawnych węzłów sieci – podlegających tym samym regułom co serwery czy stacje robocze. To nie kwestia konfiguracji jednego checkboxa, ale zmiana sposobu myślenia o tym, co w biurowej infrastrukturze wymaga ochrony.

Redakcja sekuret.pl

Redakcja sekuret.pl

AUTHOR